/ -> Strona główna -> Pasje -> Podróże -> Hawaje -> OAhu -> Plaże OAhu

Waime'a Bay


       Może najpierw zdjęcie... Tak właśnie wyobrażałem sobie plaże na Hawajach zanim tu przyjechałem. Na szczęście nie rozczarowałem się. Jest to moim zdaniem najładniejsza plaża na wyspie O'Ahu. Piaszczyste dno, lazur wody, niewielkie fale (w porze letniej), gdzieniegdzie wystające skały i podwodna rafa koralowa, która jednak nie doskwiera turystom, ponieważ jest schowana pod wodą przez co nie kaleczy nam stóp. Ogromna, czysta, piaskowa plaża... cóż więcej można wymarzyć? Może, żebyśmy tu byli sami... bez tych wszystkich oznak cywilizacji: ulicy, domostw, kościoła. Ale czy mamy prawo być tacy zachłanni? Skała po lewej stronie zatoki wystaje ok. 7 metrów z wody i jest najlepszym miejscem na wyspie do skakania. Woda przy skale ma głębokość ok. 4-5m w zależności od pływu i fali. Jednak kiedy byłem tam ostatnio w lutym 2005 wisiała tam ogromna tablica zakazująca nawet wchodzenia na nią z powodu jakichś wypadków. Ludzi też nie było, co oznacza, że ratownicy zakaz sumiennie egzekwowali. Woda w Waimea Bay potrafi nie być tak przyjazna jak na pierwszym zdjęciu. Nawet w jesieni widziałem tam fale o wysokości 6 metrów! Są one bardzo niebezpieczne. Ratownicy przestrzegają przed, uwaga: przebywaniem na plaży(!), nie tylko w wodzie, ponieważ żywioł jest tak silny i zaskakujący, że potrafi wyciągnąć spacerującego plażą dorosłego człowieka do oceanu. Woda w takich chwilach podchodzi do końca piaszczystej plaży, co w spokojny dzień wydaje się nie do pomyślenia. Plaża jest bardzo dobrze zadbana i wyposażona: są czyste sanitariaty z pitną słodką wodą, nad bezpieczeństwem ludzi czuwają ratownicy, jest parking, który jednak nie mieści wszystkich chętnych i w przypadku przepełnienia należy zaparkować samochód na parkingu przy pobliskim kościele. Niedaleko za kościołem (ale raczej w dystansie samochodowym, nie pieszym) znajduje się FoodLand - market spożywczy. Z całą pewnością jest to plaża, którą trzeba odwiedzić.









Zdjęcia poniżej robione były w dzień kiedy fale osiągały nawet 7m wysokości.
Tu jest dobre porównanie wysokości 3 metrowej fali do mojej osoby :) Na tamtym cypelku po prawej stronie zatoki rozpoczynał się cykl falowania. Cykl, bo fale przychodzą cyklicznie po kilka, kilkanaście sztuk i cichną, a potem znowu...
Tego dnia fale podmywały nogi stojącym na skale ludziom! więc miały ok. 7 metrów! Niestety ja nie mogłem się oprzeć "zabawie" z nimi a koleżanki nie uchwyciły na zdjęciach momentu kiedy fale były najwyższe :( Te kilka osób, które widać na stromym zboczu łamiącej się fali chwile później czuły się jak w mikserze... dziwie się, że jest tam tak mało wypadków, pomimo tak wielu osób próbujących swe siły z żywiołem. Jedyną odpowiedzią która mi się nasuwa, to fakt, że w tej wodzie nie ma turystów. Wszyscy ci ludzie, to autochtoni tam wychowani, więc wiedzą, jak się zachowywać.
Tam w środku stoję ja machając ręką do kamery, a ukradkiem spoglądam na zbliżającą się falę... ...falę, która złamie się daleko przede mną, a potem piana ze "złamanej" fali i tak mnie wywróci i poniesie ponad piaskiem, kilkanaście metrów w poprzek plaży, niemal pod nogi koleżanki robiącej zdjęcia! to naprawdę bezlitosny żywioł.
:) ta masa wody właśnie mnie niesie. Tak o tym strasznie pisze, ale to było nawet przyjemne. ... dalej mocna woda...
 



© 2005 Konrad Bałabuch. Wszystkie prawa zastrzeżone.